— Cóż to? nie znasz mnie? Znać dawno z tych lasów

Nie wychodziłeś za domowe progi. —

Imię twe? stary! Chcę wiedziéć! słyszałeś? —

A stary oczy błyskał iskrzącemi.

Wargi mu drżały, potém ciekło czoło,

Marszczył brwi, patrzał. — Tyś Mindows! na Bogi!

Zawołał, albo nim się tylko zowiesz,

Abyś bezkarnie z cudzéj wyszedł kniei. —

— Jam Mindows! groźno Kunigas powiedział;

Uderz mi czołem, starcze, jedź do domu,