Zadął — I ziemia zatętniała wkoło,

Stu sług przebiło gałęzie splątane,

I milcząc swego otoczyli pana. —

Starzec nic nie rzekł, okiem Kniazia zmierzył,

Zsiadł z konia, upadł i czołem uderzył,

A wziąwszy nogę Mindowsa całował.

Córka na koniu przelękła została,

I lice drobną ręką zasłaniała.

Aż las się zatrząsł od Mindowsa śmiéchu —

— Gościnnie moi przyjmują poddani.