I sokoł znów lata wysoko.

A piskląt już nié ma na gnieździe. —

Trzy dni ubiegły w Sudymunta grodzie,

Trzy dni na łowach, na ucztach, w spoczynku.

Mindows trzy razy złotego strzemienia

Dotykał nogą, i wracał się znowu.

I pił, ucztował, nie mogąc odjechać.

Czy mu miód lepiéj z Sudymunta czary

Smakował biały, czy łowy szczęściły

W kniejach tutejszych?? — Już dzień wschodził czwarty,