Śmiał się, urągał, odgrażał, a czasem
Za miecz porywał i na Ruś iść żądał.
To znów miecz rzucał i oko sokole
Zwracał na Prusy, na Zakon, co z jaja
Kluł się, jak orzeł, coraz rosnąc w siły,
I już do lotu skrzydła podejmował.
Prawdą to było, czemu on nic wierzył.
Sprzyjały Bogi siérocéj wyprawie —
Pustą Ruś stała z mogulskich235 łupieży,
Lud rozproszony tułał się po lasach,