Jam Letas, panie, i z Rusi powracam!

Mindows zsiadł z konia i szedł do świetlicy,

Letasa z sobą przed ogień prowadził,

Usiadł na skórze i jął się go pytać.

— Wyszedłem, panie, z Towciwiłłem młodym

Na Ruś bogatą po łup i zdobycze.

Bogi szczęściły, podbiliśmy ziemię

Széroką — Końca i z najwyższéj góry

Nie zajrzysz wkoło. Lud z lasów powrócił

Do siół spalonych, na zgliszcza domowe.