Jak głowy waszéj, ziem waszych i grodów,

Które, jak wodą, ludem mym zaleję.

Szli, aż gdzie stary dąb był ponad drogą

Tam wejdaloci ofiarę i wieszczbę

Czynili wojsku przed wielką wyprawą.

I braniec Rusin, z nagiemi piersiami,

Stał, krwią swą mając wróżyć im na drogę.

Czemuż tak rychło Mindows ztąd ucieka,

Czemuż do końca ofiary nie czeka?

Nikt nie wié — ale smutni wejdaloci