Miecz to olbrzyma, władam nim jak kłosem,
I biada ludóm49, na które go wzniosę. —
Rzucił miecz, umilkł — Ryngold wstał z posłania
Drżący, lecz siły dobywszy ostatek,
A w oczach jego tyle życia było,
Jakby nie konał, nie patrzał przed chwilą
W Wschodniéj Krainy otwarte mu wrota.
— Tyś syn mój prawy! krzyknął, ty następca,
Im dość wydziałów50. — Tobie Litwa cała. —
Chciałeś pokoju, Montwiłł, siedź na Litwie,