I klął, że wczoraj zamku nie dobywał.

Za poźno było! Szły wojska z okrzykiem,

I drugi okrzyk z wałów odpowiedział,

Stali u rowu, co zamek obléwa,

I płynie czarną i głęboką wodą.

A Mindows ujrzał posłów swoich głowy

Wbite na pale u bramy zamkowéj,

I ciała ćwierci po murach wiszące.

— O hańbo! krzyknął, jeszcze szydzą ze mnie!

O zemsta! zemsta! — Wpław na wały razem! —