Aby wróg z jęku nie szydził nad niemi.

Sam jeden Jaćwież, z poszarpaném ciałem,

Z rozbitą głową, nie stracił odwagi,

Śpiéwa konając i ze wroga szydzi,

Oczyma duszy patrzy w ojców stronę,

I w Wschodnią Ziemię, do pradziadów leci,

Matki ni żony nie płacze, ni dzieci!

A Mindows z garścią Litwy312 już daleko,

Z wstydem na czole, a gniewem na duszy.

Trzy dni tak leciał, trzy dni bez ustanku;