Stają schwytani w Mindowsa szeregi. —
Stanął Kunigas, przeliczył ich okiem,
— Dość, rzekł, pójdziemy na ziemie Zakonu;
Wojska ich teraz w Połocku ucztują,
Myślą, że ranny z ziemi nie powstanę,
I długo będę lizał swoją ranę. —
Rzekł, i w bezbronne Liwów ziemie wpadli;
Biada ci, ziemio, biada wam, mieszkańce314!
Już łuny świécą; sioła, lasy, pola,
Ogniem zniszczone, zryte kopytami.