Ale cóż Mindows z bojary swojemi,

Gdy łup i wojsko w zasadzce zostało,

Gdy z tłumów ledwie garstka przy nim ludu,

Brańcy odbici, zdobycze porwane,

A wojsko leży w lesie na dolinie?

I stanął Mindows, i twarz zwrócił smutną

Ku swoim. Jęki uszu doleciały,

Krzyki go jeszcze na drodze dognały.

Nie mógł ich słuchać, mścić się nie miał siły,

Spiął konia, skinął, w Nowogródek leci —