Osaczą razem, orężem ich zwali,

Woła na swoich i pomyka daléj.

I gonią znowu, opasują kołem,

Lecz miecz Ryngolda stal jak drzewo płata,

I lecą zbroje i głowy na ziemię,

On znowu wolny, ku Litwie ucieka,

A zanim jeszcze białe płaszcze lecą,

I strzały świszczą. — Na próżno! na próżno!

Mindowsa w polu nie złapiesz, Krzyżaku,

Ani się mieczem dotkniesz jego głowy!