Błyskają miecze nad Litwinów szyją,

Konie w ucieczce swych panów tratują,

Ogniska zgasłe wiatr rozwiał széroko,

Palą się jedni, jęcza i konają,

Drudzy na próżno litości wzywają,

Trzeci na próżno na swoich wołają,

Aby ich zgarnąć do poźnéj obrony.

A Mindows dopadł konia, i z bojary,

Tnąc knechtów, lasem przecina się z niemi.

Gonią go strzały, ludzie i kamienie,