Wkoło już ruscy Daniłła wojacy.

Budzi się Litwa w pętach lub w skonaniu,

Z mieczem na gardle, i litości woła,

Brańcy swojemi wiążą ich pętami.

Mindows się porwał, snem to jeszcze sądzi,

Oczóm nie wierzy, krzyczy na bojarów.

Ale w tym zgiełku nikt głosu nie słyszy;

Nad głową strzały gradem polatują,

Walą się drzewa i gniotą zbudzonych,

Świszczą kamienie z procy rozpuszczonych,