Aż z lasu tysiąc głów mignie dokoła;

Za każdym dębem hełm świetny się błyszczy,

Z każdéj gałęzi łuk napięty wstaje,

I białe płaszcze świécą już z krzyżami.

Porwane więzy; rękami, zębami

Szarpią je brańcy, zrywają, zrzucają,

Chwytają głównie z ognisk przygaszonych,

Chwytają oręż od wrogów uśpionych.

Krzyk powstał wielki, puszcza się rozlega;

Wkoło krzyżaccy rycerze z łukami,