I nie dość posłów, nie dość próśb pokornych,

Mindows Daniłłu352 śle Wojsiełka syna

W zakład, że słowa dotrzyma danego.

Na próżno dziecię płacząc ręce k niemu

Wyciąga drobne, wracać chce do matki,

Na próżno Marti u nóg jego leży,

Za dzieckiem błaga, by go w wrogów szpony

Sam nie oddawał, własnéj krwi nie gubił.

Mindows i płaczu Wojsiełka nie słuchał,

Ani skarg matki, ani jéj przekleństwa.