— Dobrze! niech idzie; mam lud, z ludem zginę!

Bogi tak chciały, bym upadł pożyty361! —

Lecz nic! rzekł, biegąc362 do swojéj świetlicy,

Nie — Mindows jeszcze nie padnie przed niemi;

Wyciągnę rękę, Zakonu przymierze

Za kawał Żmudzi u Niemców zakupię.

Wojskami jego Daniłła pobiję,

A swojém potém wypędzę Krzyżaków. —

Mówił i dumał o ognisko sparty —

— Na jutro posły do Mistrza wyprawię. —