Drzwi skarbcu Kniazia na oścież otwarto.

Skarbiec Mindowy nie był jeszcze pusty.

Trzy pokolenia kładły w niego łupy,

A rzadko stary Dozorca wyjmował. —

Drogiemi szaty uwieszone ściany,

Świécił złotogłów, jaśniały purpury,

Pawłoki kraśne, suknie srébrem tkane,

Pasy z spięciami bogato kutemi,

Z góry do dołu zawieszały ścianę.

Daléj, futrami jeżyła się druga,