A Mindows chodzi po swojéj świetlicy,

Czoło namarszczył, brwi zsunął, wzrok wtopił,

Duma głęboko, co mu Niemiec powié.

W głowie przewraca, za serce się chwyta,

I czasem ręką, jak gdyby odpychał,

Miota od siebie, to znowu spokojny,

Siedzi i duma. — Bajoras, kniaziowie

Sami nie wiedzą, co w Mindowsa głowie.

A Mistrz mu mówił, zaraz dnia piérwszego —

Kunigas! z tobą nie będzie przymierze,