Lecz wieczór, kiedy z rogiem miodu w ręku,

Weselszy, śmielszy, o swoich wyprawach

Jął mówić dawnych, o Ryngoldzie ojcu,

Mistrz nie śmiał słowa wtrącić do rozmowy.

Mindows by jego nie poszczędził głowy.

Z Mistrzem był czarny mnich jego Zakonu;

Mowę litewską dobrze on rozumiał;

Christjan412 mu imię, był Mindowsa wieku,

Ale go więcéj życie w murach zjadło,

Niż boje Kniazia; bo lice miał blade,