Twarz chudą, oczy głęboko zapadłe,

I włos już siwy srébrzył się na skroni.

Mnich był pokorny, cichy i łagodny,

Nie znał on gniewu, nie namarszczył twarzy,

Obelgi równo z łagodnemi słowy

Przyjmował milcząc i schylając głowy.

Już dnia drugiego on za Mistrza mówił,

Często Mindowsa zaczepiał o wiarę,

Jéj tajemnice, pochodnią wymowy,

Objaśniał ciemnym oczom poganina.