Każdy drżał; wiary, którą wyssał z mlékiem,

Nie chcąc do piersi przyrosłéj odrzucić.

Tylko po zamkach na Rusi granicy,

Od Lachów brzegu, od niemieckiéj strony,

Starsi, co dawno z obcemi drużyli,

Co żony sobie chrześcijanki brali,

Jednakiém427 okiem na wszystko patrzali,

Czekali, myśląc — co z ludźmi, to z nami! —

Lecz nigdy jeszcze od stu lat nie było

Tylu pobożnych u dębu w Romnowe,