I Mindows dumę synowca432 szanował,
Ani go na dwór ku sobie przywołał,
Dani corocznéj nie liczył tak ściśle.
Znać bał się — może kochał po kryjomu.
A Trojnat żył tak zamknięty w swym grodzie,
Dzieląc czas łowy, wojną, odpoczynkiem,
Przed ogniem swoim dumając domowym,
Lubiąc posłuchać burtyników śpiéwa433,
Nieraz wieczory, nieraz nocy434 całe,
Dumał na łokciu oparty, gdy siwy,