I lud zwołali, nie na święto stare,
Nie na ofiary! — na widok sromotny! —
Mówił i płakał gorzką łzą ewarte,
Oczy drżącemi zasłaniał rękami.
Aż zpod459 namiotu wyszli w płaszczach białych
Krzyżacy zbrojni, i szli pod dąb święty,
Przed którym zgasły ołtarz wywrócony
Leżał na ziemi i dymił resztami.
Lud płakał wszystek, ręce załamywał,
I kary tylko wyglądał od Bogów,