I krew ofiarna nie leje się więcéj.

A Litwin smutno spoziéra i wzdycha,

Wspomina lata niedawno ubiegłe,

I nad drewnianym pługiem zamyślony

Stoi na polu, łzę ręką ociéra,

Na swoich dziadów mogiły spoziéra,

I myślą z niemi pobratać się leci,

On, co ich więcéj nigdy nie zobaczy,

Bo im zaparte wrota chrześcijan492 raju.

Na miejscu świątyń czarne stoją krzyże,