Które im na łup odrzucił Mindowe,

Gdzie lud krwawemi milcząc płacze łzami,

Nie dość im co dzień głębiéj miecz zapuszczać

W łono litewskie; najpiękniejsze ziemie,

Jak owoc z drzewa otrząsać dla siebie,

Nie dość, że co rok szérzéj się rozsiedli,

Że co rok słabszy Mindows, powolniejszy,

Oddaje więcéj poddanych i kraju,

Nie dość — panują jeszcze w pańskim dworze,

Piérwsi nad wszystkich. Mistrz rozkazy daje,