Czerwony zamek na świątyni zgliszczu,

I miecz zardzewiał i łuk się rozciągnął,

I procę myszy pogryzły w kawałki.

On nie wziął więcéj ni miecza, ni łuku.

Nawet na łowy nie wyszedł z zamczyska —

I nikt go więcéj nie widział na Litwie.

Stary burtynik, towarzysz od młodu,

Z nim razem tylko pozostał na zamku;

On mu pieśniami wskrzeszał świetne czasy,

On życie jeszcze nadzieją w nim trzymał,