I na stos mu kładą — biały miecz zza morza,

Szczyt509 skórą okryty, a złotem nabity,

I pieśni śpiéwają i ducha żegnają,

A pieśń jęki głuszą, żałobnemi śpiéwy,

Kobiéty, puściwszy na wiatr złote włosy,

Płaczliwie zawodzą — aż za trzecią puszczą

Widać dymy stosu, słychać jęk i płacze.

I syn smutny stoi, Uten w czarnym szłyku510;

Spuścił sokoł511 młody ciężką smutkiem głowę,

Ręce silne złamał, oczy w łzach pływają.