Dajesz bezbronny dusić się ogaróm. —

Mówił, krwią lice Mindowsa się kryło,

Wargi mu drżały, i powstał, i szukał

Miecza dokoła, a miecza nie było.

— Na554 ci miecz, wołał szydersko doń Trojnat,

Kądziel zapewne mnichy dali tobie!

Nie masz czém nawet ukarać zuchwalca,

Co pod twym dachem w oczy tobie pluje.

Na ci miecz, Mindows, lecz umiészże jeszcze

Zwiędłemi palcy za miecz ująć twardy? —