Ja wiém, czém piersi ludu twego biją.

I z Prus mnie nieraz wiater zalatywał,

Niejeden Kuron jęczał już przede mną.

Mindowsie! — słowo — a pójdę i wojsko

Spędzę, jak chmury szarańczy straszliwe. —

— Idź, rzekł Mindowe — idź, rób, ja z daleka

Patrzać się będę; kiedy lud mój stanie,

I ja z nim pójdę. — Idź, bo tutaj szpiegi

Słów może naszych za drzwiami słuchają. —

Zwrócił się Trojnat, spojrzał poza siebie,