I coraz bliżéj, coraz sunie bliżéj,

Christjan nań oczy ciekawe posyła,

Ręce założył, myślą gdzieś ucieka;

Widać wyraźniéj wpośrodku tumanów,

Czarnych bachmatów najeżone głowy,

I hełmy czarne, rozsypane grzywy,

Rozsiane szaty jak skrzydła nad niemi. —

Krzyżacy jadą; na sukni, na zbroi

Połyska znamię braci, znak zbawienia;

Christjan ich poznał, podniósł ręce w górę,