A nikt nie idzie — i pusto dokoła.

Kunigas powstał, wzrok potoczył krwawy.

— Nikt więc dziś do mnie nie przyjdzie już z ludu?

Nikt nie ma krzywdy, nikt łaski nie żąda? —

Aż starzec siwy pod dąb się przybliża,

Stanął, i głową trzęsąc osrébrzoną,

Sparty na kiju, na Kniazia spoziéra.

Swalgon587 to niegdyś, weselnym kapłanem

Był on, a teraz z jałmużn ludzkich żyje,

I śmiało w oczy pogląda Mindowie,