Aż wraca Mindows i tętni dziedziniec;

Mistrz przeciw niemu wychodzi z świetlicy.

Stali, spójrzeli. Niemiec rękę daje,

Król potrząsł głową, wejrzeniem powitał,

I wszedł z nim razem. Siedzą, milczą jeszcze.

Mistrz przebąkiwać zaczyna cóś z cicha.

Ale łagodnie, ale tak pieszczono596,

Jak gdyby jeszcze rozmawiał z Królową.

Cedził po słówku, dobrał każde słowo,

Do serca razem mówiąc i do dumy.