Odparł Mistrz, pięścią o ławę uderzył,

I będzie wrogiem, jak mój Bóg mi Bogiem. —

Mindows wstał milcząc, i raz jeszcze rzecze —

— Mistrzu! po twojéj przyjaźni mi trzeba,

Byś jego mienie z rąk wypuścił cało.

Z płaczem się u mnie powrotu domagał,

Na oczy z wami przyjaźń mi wyrzucał. —

— Nie! i nie stokroć Mistrz gniewny zawoła

Imię Chrystusa, to najdroższe imię —

A klnę się na nie, że mu nic nic wrócę.