Ani się ciśnie całować strzemienia,

Podnosi pałki, dosiada swych koni,

I długo wrzeszcząc męczy się w pogoni.

Mistrz blady, dwakroć zwraca się, Komtura

Bada wejrzeniem, skarży mu się wzrokiem;

A wszyscy milczą, jadą, bo gniew taki

Nie da się w słowa zamknąć, wydać mową. —

Litwa zerwała z Zakonem przymierze,

Krzyże zwalone na sąsiedniéj Żmudzi;

Jeszcze raz Prusy, na głos pobratymców,