Barki schylone wzniósł, jak się po burzy

Chylony wiatrem dąb znowu odgina,

I czoło podniósł, i rozjaśnił oczy,

Wesół, nadziei wzrokiem wkoło toczy,

A kędy pójrzy628, gdzie myślą pobieży,

Widzi tłum zbrojny i chumry rycerzy.

Naówczas serce harde piersi wzdyma,

Ręką po oręż do boku się ima,

I woła starych wróżbitów, kapłanów,

Stokroć zagląda w wróżby, pyta losów,