W podwórcu kilka kopyt zatętniało,

I któś już kroczy do świetlicy proga.

— Kto tam? — zakrzyczał Kunigas; sam bieży,

Staje i patrzy.

A w czarnéj odzieży,

Z długiemi włosy, młodą jeszcze twarzą.

Na któréj złoty mech się wysypywał,

Wchodzi człek jakiś i przed nim poklęka;

Pochylił głowę, kędziory jasnemi

Po prochu powlókł i pomiótł po ziemi.