Podawał ręce i nastawiał szyję. —
Mindows stał słupem — Wtém ze drzwi zdyszany,
Włosy splątane, rozczochrana broda,
Zbryzgany błotem, z sukniami w nieładzie,
Wpada posłaniec z laską w ręku białą,
Mówić nie może, zwalił się na ziemię,
I ręce tylko do góry podnosi —
Zaledwie słowo — Zwycięztwo656! — wymówił.
Zatrząsł się, na Wschód poglądając, kona. —
Tuż za nim drugi z pośpiechem nadbiega,