Patrzcie, we wrotach straży nie postawił,
Otworem wszystko! —
I szli daléj znowu,
Nigdzie nikogo. — Aż u drzwi świetlicy,
Kędy98 spał Mindows, stanęli, i razem,
Jak gdyby Gulbi99 jaki ich zatrzymał,
Wryci, z oddechem zapartym, jak słupy,
Stali. Nikt naprzód drzwi nie odryglował.
W ciemności jeden na drugich spoglądał,
Oczyma jeden drugiego popychał.