Chwycił i jego na ziemię wywrócił.

Depcze nogami; — chce mówić, — nie słowa,

Głos tylko jakiś z piersi się dobywa,

Głos niewyraźny, stłumiony, warkliwy,

Jak zwierza, kiedy pod myśliwca strzałą

Padłszy, chce jeszcze raz tchnąć piersią całą.

Ale nierówna walka ich i siły;

Powstaje Trojnat, trzeci raz ciął mieczem,

A jeszcze ducha nie wypędził z ciała.

Ostatkiem życia Mindows nań się rzucił,