I skonał, cisnąc w bezsilném objęciu.

— Dzieci swych bronisz, wilcze, Trojnat woła:

Nie — nie! ja życia szczenięciu twojemu

Nie dam jednemu! wszystkie wymorduję! —

Słuchaj mnie: z tobą ród twój ginie cały —

Słuchaj! jam długo zemstę w piersi chował,

Nie żebym w końcu słaby ją darował! —

Mówi, i ręce rozrywa, i bieży.

Gdzie na posłaniu dwoje dzieci leży;

One z przestrachu powtulały głowy,