— Nim siedém razy słońce w morze wpadnie,

Mindows przybieży na rozkaz Krewejty. —

Znów wejdalota skłonił się Kobolóm,

Znów Xięciu169; zamilkł i wyszedł z świetlicy;

I już się w izbie gościnnéj nie wstrzymał.

Dziedzińce przebiegł, mosty, zaborole170;

Mrucząc modlitwy, nazad śpieszył drogą.

Słońce zapadło, w ciemnościach na szlaku

Świéciła w dali suknia jego biała,

Daléj i daléj coraz się migała,