I bił mu czołem. Od sioła do sioła

Wiódł ich przewodnik nieznanemi szlaki,

Na rzekach brody wytykał mielizną,

Brzegiem trzęsawisk twardą znaczył drogę.

Dzień i noc jechał Mindows niecierpliwy,

Ani dał zasnąć ludziom, spocząć koniom,

I nim siódmy raz czyste słońce wstało,

W dwóch rzek zakrętach ujrzeli Romnowe,

Dokoła wodą, jak gród, opasane.

Święte się miejsce murami czerniło,