Daleko naprzód przed konie gonili.

Brzask wschodni niebo ukrasił czérwono,

Gdy wpośród lasu, na łące zielonéj

Wypocząć stali. I nim wyszło słońce,

Jechali znowu, cały dzień bez drogi,

Na zachód zawsze, lasy i polami,

Przepłyli174 rzeki, darli się puszczami,

Brzegami jezior śpiących kłusowali,

A gdzie na drodze kiemy spotykali,

Wychodził starszy z chlebem przeciw panu