Rumiane lice Anny i oczy jéj jasne
Jako słońce poranku; a kosy316 jéj długie
Jak promienie słoneczne, gdy świat opasują
I w uścisku złocistym do serca go tulą.
Xiężna317 ją, jako dziecko jedyne, w pieszczotach,
Na kolanach piosenką i skazką318 kołysze,
Karmi ją białym chlebem, słodkiemi potrawy,
Ubiera ją we kwiaty i kraśne319 korale,
Włosy jéj to rozplata, to czesze i plecie,
To rozpuszcza puklami po białych ramionach.