Przerabia na złoto, i wszystko mu złotem;

Wśród głodu on syty, wśród boju bezpieczny,

Spokojny wśród burzy pod niebios namiotem,

I życie mu błyszczy, i wschód się rumieni

Od marzeń nadziei słonecznych promieni.

Minęło wesele, przebrzmiały już śpiewy,

A Witold u kolan swéj żony spoczywa;

I ojciec gdzieś pędzi Krzyżaków krwi chciwy,

Witold się za ojcem na wojnę nie zrywa,

I siedzi a siedzi, i siedzą we dwoje,