W początkach się targasz i szarpiesz nam duszą,

Lada co łzy ciśnie i żal twój podsyca,

Dwie chwile ból w tobie niestały zagłuszą;

Pamiątki, co nigdy nie miały mieć końca.

Topnieją, jak śniegi wiosenne od słońca.

I Witold z początku tak tęsknił za bojem,

Za ojcem, za koniem, za trudem i znojem,

A potém już rzadzéj352 na wojnę iść życzy.

Nie pragnie zwycięztwa353, nie łaknie zdobyczy,

I mówi do siebie: — Mnie dobrze tak przy niéj!