Czyż walka, czy sława szczęścia mi przyczyni? —
A Kiejstut go wołał z uśmiechem na oku,
I Witold nie poszedł. Rzekł ojciec: — Do roku
Pogasną te ognie, i tęskno ci będzie
Przy żony kolanach, jak sokoł354 na grzędzie,
Na darmo przesiedzieć najdroższy wiek młody,
I znowu pośpieszysz na stare twe gody. —
Ale dnie za dniami, miesiące płynęły,
A Witold uciekał od walki i znoju;
Miękkie mu uczucia wskróś355 duszę przejęły.