Jam duch jest, twój Gulbi373; za Bogów tu sprawą

Stanąłem przed tobą, bym w żywe ci oczy

Twą gnuśność wyrzucił. Witoldzie! gnuśniejesz!

Myśliwy pies, długo nie idąc na łowy,

Zapomni o kniei i na rok już nowy —

Ty o nich zapomnisz —

Patrz w gwiazdę, co z dala świeci nad twą głową.

Ta gwiazda pod chmurą, gwiazdą Witoldową.

Chcesz, aby zagasła w kobiécéj komnacie?

Chcesz stłumić jéj ognie w kobiécym uścisku?