Gnuśnieje, jak wieśniak, u ognia świetlicy.
Na kądziel spogląda niewiasty xiążęcéj,
Trzyma się piosneczek, nie puszcza spodnicy371,
I nad nią, nad spokój, nie żąda nic więcéj. —
— Lecz ktoś ty, co śmiész mnie do boju wyzywać? —
— Do boju? — rzekł stary — do boju, nie, młody!
Nikt ze mną do boju nie śmiałby wstępywać372;
A tobie nie wojna smakuje, lecz gody.
Jam... — Powstał i sięgnął do stropu postawą,
A suknia się biała w pomroce roztoczy —